Brytyjskie nieruchomości zdrożały o kilkanaście procent

Brytyjskie nieruchomości zdrożały o kilkanaście procent

Luty 13, 2015
1 263 wyświetleń

Rozkwit – tak jednym słowem można podsumować napływające informacje z rynku nieruchomości w Wielkiej Brytanii. W przypadku USA tegoroczne dane są co prawda gorsze niż zeszłoroczne, ale i tak pokazują dalszy wzrost cen.

W 10 największych miastach w USA przeciętna cena nieruchomości wzrosła o 4,2% (r/r) – wynika z listopadowych danych uznanego indeksu Case&Shiller. Co prawda była to dynamika ponad trzykrotnie niższa niż w analogicznym okresie przed rokiem, ale i tak świadczy o wciąż sporej sile popytu. Warto jednak zaznaczyć, że już dziś, przed zbliżającymi się podwyżkami stóp procentowych za oceanem, spada liczba sprzedawanych nieruchomości. Amerykańskie Zrzeszenie Pośredników prezentuje nawet dane, z których wynika, że liczba transakcji na tym rynku malała w listopadzie już po raz szósty z rzędu. Powód? Wzrost cen, przez który część nabywców (w tym szczególnie inwestorzy) bardziej sceptycznie podchodzi do zakupów.

W Wielkiej Brytanii rozwój sytuacji jest na wcześniejszym etapie – znacznie wyższych wzrostów cen. W całym 2014 r. Przeciętny dom zdrożał na Wyspach aż o 7%. W samym Londynie wzrosty cen zaskakują swą ponad 16-proc. dynamiką – wynika z danych rządowej agencji Land Registry.

Co przyniesie przyszłość? Właściciele nieruchomości w Wielkiej Brytanii spodziewają się w 2015 roku kontynuacji wzrostów. Do połowy roku oczekują oni, że nieruchomości w Londynie zdrożeją o 9%, a w całej Wielkiej Brytanii o 7%.

Do prognoz tych należy jednak podchodzić z rezerwą. Na sytuację na wspomnianych rynkach nieruchomości bez wątpienia ma wpływ utrzymywanie niskiego kosztu pieniądza poprzez zerowe lub niemal zerowe stopy procentowe. W takim otoczeniu łatwo o narastanie baniek spekulacyjnych. Skokowy wzrost popytu stymulowany tanim pieniądzem powinien więc niepokoić.

LICZBA TYGODNIA:
576 zł

tyle wynosiła w styczniu przeciętna miesięczna rata kredytu zaciągniętego na zakup kawalerki w jednym z 10 dużych polskich miast – wynika z szacunków Lion’s Bank